No więc Destiel.
Dość krótki, napisany już dawno bo jeszcze w 2012 roku, ale jakoś nie mogłam się do niego przekonać, więc go nie przepisywałam. Teraz nadal nie jestem przekonana, ale cóż ryzykuję.
Miłego czytania(mam nadzieję).
Castiel:
-Dean przynieś mi ręcznik!
-Co mówisz?!
-Proszę, żebyś przyniósł mi ręcznik!
-Już poczekaj chwilę!
Odkąd wprowadził się do mnie Dean żyje mi się sto razy łatwiej. Kiedyś sam musiałbym wyjść z łazienki, spod ciepłej wody i iść po ręcznik. Teraz na szczęście zawsze mogę polegać na swoim chłopaku.
-Proszę-powiedział chłopak wchodząc do pomieszczenia i kładąc materiał na pralce.
-Dziękuję ci-odparłem, po chwili jednak skapłem się, ż e Dean wcale nie ma zamiaru opuścić łazienki. Wychyliłem głowę z poza kotary. Stał oparty o zlew i patrzył na mnie mając na ustach ten swój zniewalający uśmiech.
-Będziesz tak tu stał?
-Czekam, aż skończysz, wezmę prysznic po tobie.
-Mogłeś mówić wcześniej to moglibyśmy wziąć go razem no, ale trudno.
Na te słowa od razu się ożywił i tak seksownie przygryzł dolną wargę. Schowałem się z powrotem za zasłonę, która i tak po krótkiej chwili znów się odsunęła.
-Zawsze mogę się jeszcze dołączyć.
-Przykro mi już kończę.
Słodko się uśmiechnąłem i odwróciłem licząc, że zraz sobie pójdzie. Nic bardziej mylnego. Poczułem jego ciepłe wargi na moim karku i ręce oplatające moją klatkę piersiową.
-Dean jesteś w ubraniu.
-A no tak zapomniałem. Więc jak będzie, pomożesz mi się rozebrać?
Ogarnąłem go całego wzrokiem. Jego biała koszulka była już cała mokra, przez co dokładnie przylegała do jego ciała i przebijał się przez nią zarys jego mięśni. Wyglądał nieziemsko gdy tak tu stał, oblewała go woda, a na ustach miał ten swój cudowny uśmiech. Tak, jestem pewien, że nie jednej dziewczynie zrobiłoby się mokro na ten widok. Mój organizm również na swój sposób wykazywał swoje zainteresowanie jego osobom. Chwyciłem za szlufki jego spodni i przyciągnąłem go do siebie. Przyssałem się do jego ust i zacząłem rozpinać jego rozporek. Już po chwili jego spodnie razem z bokserkami znalazły się na podłodze. Chwyciłem za jago koszulkę, niestety przy ściąganie uległa drobnemu uszkodzeniu.
-Zginiesz.
-Wynagrodzę ci to-odparłem i opchnąłem go na ścianę-wszystko ci wynagrodzę-szepnąłem i przygryzłem płatek jego ucha.
-Chyba dam ci szansę.
Starał się być opanowany, mimo wszystko jego głos i tak drżał z podniecenia. Objąłem go w pasie i zacząłem całować. Głównie skupiałem się na drażnieniu jego podniebienia wiedziałem, że to lubi.
Zacząłem błądzić rękami po jego ciele, zacząwszy na pośladkach skończywszy na palcach wplątanych w jego włosy. Włożyłem nogę miedzy jego uda i zacząłem nią lekko poruszać, przez co zaczęła się delikatnie ocierać o jego wzwód, co z pewnością dawało mu pewną przyjemność. Nagle Dean odepchnął mnie od siebie na przeciwległą ścianę. Wpadłem na kurek z ciepłą wodą, przez przypadek podwyższając temperaturę. Już po chwili chłopak an powrót był przy mnie. Oparł mnie o ścianę tak, że stałem do niego tyłem. Zaczął mnie całować po szyi, a palce swojej ręki ułożył przed moimi wargami. Wziąłem je do ust i zacząłem przygryzać, całować i ssać. Po chwili zabrał rękę, rozchylił moje pośladki i włożył we mnie dwa palce. Cicho jęknąłem, a Dean zaczął nimi powoli poruszać. Kiedy wykonywał te czynność stał tak blisko, że po wewnętrznej stronie prawego uda czułem jego erekcję, co podniecało minie jeszcze bardziej. Po chwili zabrał palce i chwycił mnie za biodra. Nogi mi lekko zadrżały na myśl o tym co zaraz miało nastąpić...co w sumie już nastąpiło. Poczułem silny ból, ale po chwili zaczął on ustępować. Dean zaczął poruszać się coraz szybciej, przez co ciasne pomieszczenie, wypełnione parą, wypełniło się dodatkowo naszymi jękami. Nogi zaczynały mi coraz mocniej drżeć. Dean zamknął mnie w psie jedną ręką, a drugą zaczął przesuwać po mojej klatce piersiowej, drażniąc przy tym moje sutki.
-Dean. jak. ja. cię. o kurwa!- jęczałem, a on wykonywał coraz to mocniejsze pchnięci, wreszcie trafiając w mój "punkt". Głośno krzyknąłem, po czym całym moim ciałem zawładnął orgazm. Dean wykonał jeszcze parę ruchów i również doszedł. Oparł swoje czoło o moje plecy, po czym pocałował w łopatkę i wyszedł ze mnie. Odwróciłem się w jego stronę. Mimo iż napewno był zmęczony, nadal uśmiechał się tym swoim perfekcyjnie idealnym uśmiechem i wyciągał ręce w moją stronę. Podszedłem i wtuliłem się w niego.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też Cas.
Świetne! Bardzo podoba mi się twój styl pisania. Końcówka powala ;) Czekam na kolejne Destiele. xx
OdpowiedzUsuń